2012/07/03

are you alive?





ŻYJESZ? Jaka mogłaby być odpowiedź na to pytanie. Powierzchownie można powiedzieć po prostu: " Tak żyje i ty żyjesz i ona też żyje..Moje serce bije, tak samo jak i twoje, żyjemy dopóki ten właśnie narząd nadal będzie w nas bił", ale ja tu nie o narządach mówię. Chodzi mi tutaj o głębszy sens słowa "żyję", bo właśnie w tych czasach mało się znajdzie ludzi, którzy tak na prawdę w pełni wykorzystują jego znaczenie. Osoby, które żyją to te wstające każdego ranka z uśmiechem od ucha do ucha, optymistycznie nastawieni do dnia, wiedzący, że idą do ludzi, których kochają, lubią, szanują, do pracy bez której nie mogą żyć. Ogólnie rzecz biorąc robią to co najlepiej umieją i kochają. To jest motto, które mnie motywuje do brania udziału w nowych inicjatywach. Nigdy nie staram się robić czegoś na przekór sobie. Gdyby każdy człowiek robił to co lubi świat byłby piękniejszy i lepszy ! Zaczynałam od kręcenia filmików modowo-urodowych. Wiedziałam, że ludzie po prostu nie zrozumieją, ale co mi tam przecież właśnie to chce robić w przyszłości i nic mnie nie zatrzyma! Potem im już przeszło, mi nie...Przerzuciłam się na bloga uznałam, że to lepszy sposób prezentacji tego co uwielbiam- mody :) Tak na prawdę ważne jest też wsparcie ze strony bliskich, ja miałam rodzinę i Kasie, którą już poznaliście:) To oni mnie motywują do działania i przenigdy nie burzą moich obranych sobie celów, choćby były one nie wiem jak głupie...Zawsze są za mną. Tak, więc niech każdy odpowie sobie na pytanie: "Żyjesz?", bo może być ono podstawą sukcesu w przyszłości. Moja odpowiedź: " Tak żyje, prowadzę bloga ...nie interesuje mnie co ludzie pomyślą, trenuję gimnastykę choć mówiono mi wiele razy abym zrezygnowała, robię prawo jazdy, czyli namiastka mojego wymarzonego amerykańskiego stylu życia, do szkoły jeżdżę skuterem (tym razem włoski styl życia), spotykam się z prawdziwymi przyjaciółmi, nie tymi udającymi tych prawdziwych, za moimi plecami zawsze mam wspierającą mnie rodzinę i robię wszystko aby osiągnąć swoje cele." Wiadomo jak każdy człowiek czasem się "potykam", ale zaraz wstaję i ruszam dalej :)) Koniec części mojego zmysłu filozoficznego, który obudził się we mnie po przeczytaniu zwykłego napisu na starym murze...












Teraz bardziej tematycznie- moda, a dokładniej o moim uzależnieniu. Od dawna głoszę, że niebem dla stóp w ponad 30 stopniowym upale są japonki, ale o nie, nie, nie znowu takie zwykłe japonki, bo "Havaianas'y". Kupione za około 10-15 euro klapki przynoszą taką ulgę zmęczonym stopom i poprawiają humor. Czasem zdarza mi się, że zdradzę moje hawajanasy...zamienię je na trampki, koturny czy baletki, ale do nich się zawsze wraca! Działają jak bumerang ! Próbowałam z nimi skończyć, ale uwierzcie jak raz je założycie wasze stopy nie pokochają już innych butów. Tak, więc jako osoba uzależniona zakupiłam hawajanasy całej rodzince i teraz wszyscy w nich śmigają:) Zdecydowanie polecam ! Czy wy też dołączycie do grona hawajanasoholików? :)



Strój dzisiaj bardzo skąpy, no ale przecież jak inaczej w taki upał! Nadal się zastanawiam dlaczego niektórzy ludzie w taki gorąc wyskakują w rurkach ( gdybym takowe założyła, już bym ich od siebie nie odkleiła! ) i grubych swetrach! Jadąc do domu metrem spotkałam kilka takich osób, może mają w sobie wewnętrzną klimatyzację?! Taki bajer też bym sobie zafundowała :)


Jeśli chodzi o metro to jest tak głęboka studnia inspiracji!! Jeżdżąc czasami cztery razy dziennie tym środkiem transportu mam bardzo wiele czasu do przemyśleń! Dzisiaj układałam sobie w głowie mapę myśli i wątków do dzisiejszego posta:) Nawet nie wiecie jak ogromną przyjemność sprawia mi pisanie tutaj. To pewnego rodzaju pamiętnik, który z wami dzielę, ale czasem pisząc kompletnie zapominam, że przeczytają to setki ludzi:) Dzięki temu post nie traci na prawdziwości mam nadzieję, że to doceniacie :) Ogromnie dziękuję za wszystkie opinie, ale też za konstruktywną krytykę, bo i taka jest potrzebna:) To Wy jeszcze bardziej motywujecie mnie do działania:)


Na zdjęciach nie wyglądam za specjalnie korzystnie;p  Twarz czerwona po opalaniu, mokre nie uczesane włosy, brak jednego kolczyka w uchu:) Ale co tam, nie należę do blogerek, które specjalnie do posta się malują ubierają i czeszą...tak po prostu wyglądałam i zostało to udokumentowane :))

(photo: Kasia D., top- riverisland, skirt- zara, earrings- h&m, sunglasses- h&m, flips- havaianas)

xxx

fash.

12 comments:

  1. Kurcze, zaciekawiły mnie Havaianas'y, na allegro kosztują ok. 80 zł, ale może gdzieś znajdę tańsze... piękny top <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja kupilam za granica, ale na prawde polecam !

      Delete
  2. zdjęcia są cudowne! bardzo-bardzo mi się podoba ten set!

    zapraszam do mnie: http://madelainet.blogspot.com

    dodaję blog i proszę o to samo :)

    ReplyDelete
  3. rewelacyjne zdjęcia a zwłaszcza ta jedna w okularach, masz też śliczną bluzkę :)

    ReplyDelete
  4. Wow, uwielbiam Twoją figurę? Jak to robisz, że tak wyglądasz?

    ReplyDelete
  5. jesteś niesamowita, ja cię uwielbiam, inspirujesz mnie i nawet nie wiesz jak szeroko się uśmiecham gdy widzę, że dodałaś nowy post!
    Trzymaj się i żyj tak dalej :)

    ReplyDelete
  6. a, i zapomniałam też o Kasi, którą również uwielbiam! robi ci piękne zdjęcia.

    ReplyDelete